Łęczyca zagrała dla orkiestry

80 łęczyckich wolontariuszy kwestowało w niedzielę na ulicach miasta zbierając pieniądze dla Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Zebrano ponad 18.000 zł, czyli o prawie 5.000 zł więcej niż w ubiegłym roku.

Sztab WOŚP działał pod kierunkiem Lucyny Sztompki, dyrektora Liceum Ogólnokształcącego im. Kazimierza Wielkiego i przygotował wiele atrakcji dla mieszkańców miasta.

Łęczycanie mogli więc skorzystać z przejażdżek bryczką, zjeść talerz grochówki, kartoflanki, a także posilić się kaszanką. Przygotowaniem specjałów kulinarnych zajęły się zakłady karne z Łęczycy i Garbalina.

Na aukcji, w czasie koncertów uczestników telewizyjnej "Szansy na sukces", licytowano bardzo różne przedmioty, które łęczycki sztab otrzymał od Jurka Owsiaka, a także inne gadżety, które dostarczyli mieszkańcy miasta.

W godzinach popołudniowych 39 osobowa delegacja łęczyckiej młodzieży udała się do Warszawy, aby w studio telewizyjnym śledzić na bieżąco przebieg wielkiej akcji.

Łęczycanie w warszawskim studio telewizyjnym Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy

więcej

Kochani, Drodzy, Najwspanialsi....

Sie Ma, Sie Ma i jeszcze raz Sie ma. Licytujcie nadal Zamek Królewski w Łęczycy, a właściwie Tytuł Honorowego Kasztelana Zamku Królewskiego. Fantastycznie zareagowaliście na mój pomysł i jestem wam za to bardzo wdzięczny. Może nie tak bardzo ja, co niemowlęta, które oczekują pomocy od ludzi dobrej woli.

To dzięki waszym pieniądzom uda się tym maluchom zapewnić odpowiednią opiekę w polskich szpitalach. Będzie to nasz wspólny wielki sukces.
Liczy się przede wszystkim dar serca. Kasztelanem Zamku Królewskiego w Łęczycy zostanie tylko jedna osoba, ale wygrają na tej licytacji tylko polskie dzieci.

Wasza szlachetność i spontaniczne podejście do pomocy najmłodszym obywatelom jest wspaniałe. Cieszę się, że są w naszym kraju i poza jego granicami ludzie tak wielkiego serca.

Dziękuję serdecznie biorącym udział w licytacji w imieniu swoim i Jurka Owsiaka. Zachęcam do licytowania coraz wyższych kwot i jeszcze raz dziękuję, dziękuję, dziękuję.

Pozdrawiam
Krzysztof Lipiński
Burmistrz Królewskiego Miasta Łęczyca

więcej

Wywiad z Jurkiem – dla wszystkich

Ponieważ nie jestem w stanie osobiście porozmawiać ze wszystkimi, a od kilku dni mam non stop telefon przy uchu, to pozwólcie, że taki typowy odpytywacz teraz przeczytacie i jeśli Wam to pomoże w znalezieniu odpowiedzi na Wasze pytania, to będziemy bardzo zadowoleni.

1. Dlaczego Orkiestra gra po raz drugi na ten sam cel?

Kiedy widzimy, że jest sens jeszcze raz zgromadzenia środków na ten sam cel, to podejmujemy się takich działań, które już miały miejsce w przeszłości. Graliśmy dwa razy dla chirurgii urazowej, czyli ogólne mówiąc były to szeroko pojęte zakupy związane z wypadkami, i dwa razy graliśmy dla kardiochirurgii dziecięcej. W 2003 roku dla niemowląt i młodszych dzieci kupiliśmy blisko 2 000 urządzeń medycznych. Rekordowa ilość zakupów dla blisko 300 oddziałów w całej Polsce. Zakupy te pokazały, że warto jeszcze iść za ciosem i dokupić urządzenia, które zdecydowanie poprawią komfort pracy i wprowadzą najnowocześniejsze urządzenia medyczne do leczenia dzieci. Jak nikt w Polsce, posiadamy ogromną wiedzę na temat tych urządzeń, które już pracują w szpitalach dziecięcych. Otrzymujemy listy ze szpitali, a także prowadzimy swoje własne ankiety. Ta wiedza pozwala nam planować nasze wszelkie zamiary w oparciu o realne przewidywania ilości środków jakie możemy na to przekazać. Urządzenia, które są w zakresie naszych zakupów, to od bardzo małych pulsoksymetrów, po ogromne urządzenia typu ultrasonograf czy rentgen jezdny. Spis wszystkich naszych zakupów można znaleźć na naszych stronach internetowych (http://www.wosp.org.pl/medic/zakupy.php), są dokładnie rozpisane na każdą miejscowość i każdy szpital w Polsce, z podaniem ogólnych wartości sprzętu.

2. Gdzie będzie grała Orkiestra?

Grać będzie nie tylko w całej Polsce, ale w wielu miejscach na świecie. Zagrała już w ostatni weekend w Vancouver, gdzie razem z Polskim Radiem 1030 i Konsulatem Polskim zebrano blisko 2000 dolarów kanadyjskich. Zagra po raz kolejny w Chicago, w Nowym Jorku, New Jersey, po raz pierwszy w Detroit (polska rozgłośnia radiowa), po raz pierwszy w Toronto i po raz kolejny w Berlinie, Londynie, Trypolisie, Atenach, a także w bazie polskich wojsk w Iraku.

W Polsce powstało o 110 sztabów więcej niż to było rok temu. Od morza po góry, od wschodu do zachodu, od dużych miast bo bardzo małe wioski, gra Orkiestra, a przede wszystkim grają ludzie, którzy sami to organizują. 100 tysięcy wolontariuszy, a chętnych drugie tyle, bardzo wiele osób grających po raz pierwszy, ale także bardzo dużo osób, które zbierać będą pieniądze ze swoimi małymi dziećmi. Ten dobry duch Orkiestry nie starzeje się, a wręcz przeciwnie – cały czas głównie nakręcany jest energią młodych ludzi.

więcej

Kto wygrał ten mecz?

Ten mecz był bardzo ważny dla łęczyckich siatkarek. Zwycięstwo zapewniało im praktycznie awans do finałów mistrzostw województwa łódzkiego. Wygrały, czy przegrały?

Według Pana podpisującego się pseudonimem MBR dziennikarza "Dziennika Łódzkiego" przegrały i tak sugeruje tytuł "Siatkarki MMKS Łęczyca przegrały wczoraj z Dziewiątka Łódź 2:3". - "Dziennik Łódzki" 8 stycznia 2004 r.

Jednak kilka wersów dalej ten dziennikarz podaje wyniki poszczególnych setów. I, co może dostrzec uważny czytelnik, że mecz zakończył się zwycięstwem MMKS Łęczyca, ponieważ jak podaje autor artykułu łęczycanki wygrały trzy pierwsze sety 26:24, 20:15, 25:15. Taki padł wynik według autora artykułu i jak wszyscy wiedzą, a ci, którzy nie wiedzą, informujemy, że mecz siatkówki kończy się po wygraniu przez jedną z drużyn trzech setów. Takie są przepisy tej gry, ale nie dla redaktora MBR. Według niego grano jeszcze dwa sety, które zakończyły się porażkami łęczycanek w stosunku 21:25 i 13:15.

Zwrcamy jeszcze uwagę na fakt, że drugi set zakończył się zwycięstwem łęczycanek w stosunku 20:15. Jak powszechnie wiadomo, w piłce siatkowej zwycięża ta drużyna, która zdobędzie 25 punktów.

Takie są reguły, ale nie dla redaktora MBR. Jemu jest wszystko jedno. Wygra ten, czy też ten. Pomyłka w tym, czy w innym artykule? Byle pisać, a czy to prawda, to już zupełnie inna sprawa.

więcej

Maja Durys pierwszą łęczycanką w 2004r.

Kilka minut po północy w Nowym Roku 2004 urodziła się pierwsza łęczycanka. Dziecko przyszło na świat w Łodzi w szpitalu Centrum Zdrowia Matki Polki. Szczęśliwymi rodzicami są Państwo Aleksandra i Robert Durysowie. Dziecko ma na imię Maja, czuje się świetnie i rozwija prawidłowo.

Zgodnie ze swoimi wcześniejszymi zapowiedziami Krzysztof Lipiński, Burmistrz Łęczycy wręczył rodzicom 500 zł, a dodatkowo Pan Robert Durys otrzymał "Monografię Łęczycy".

- Pieniądze przeznaczymy na zakup wózka. Jesteśmy wdzięczni, że wreszcie ktoś wpadł na tak wspaniały pomysł, aby honorować rodziców i narodzone dzieci - stwierdzała Pani Aleksandra Durys.

więcej

Zamek na licytację

Kilka miesięcy temu Krzysztof Lipiński, Burmistrz Łęczycy zaproponował Jurkowi Owsiakowi, szefowi Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy, wystawienie na licytację na rzecz Orkiestry Zamku Królewskiego. Propozycja spotkała się z ogromnym zainteresowaniem ze strony Jurka i całego sztabu.

3 stycznia 2004 roku do Łęczycy przyjechał Jurek Owsiak z ekipą telewizyjną, aby nagrać spoty reklamowe dotyczące licytacji Zamku Królewskiego. Krótkie filmy już są prezentowane na antenie TVP 2 i w programach prowadzonych przez Agatę Młynarską.

Do licytacji Zamku Królewskiego zapraszają Jurek Owsiak i Krzysztof Lipiński, a także łęczyckie przedszkolaki i rycerze z Bractwa Rycerskiego Zamku Królewskiego w Łęczycy

Ustalono cenę wywoławczą na 1 zł, a dziś tj. 5 stycznia 2004 roku wylicytowano Zamek na kwotę 7.500 zł. Licytacja zakończy się 11 stycznia 2004 roku o godzinie 24 w studio telewizyjnym prowadzonym przez Jurka Owsiaka.

Bliższych informacji o licytacji Zamku Królewskiego można uzyskać na stronach internetowych WOŚP - www.wosp.org.pl.

Osoba, która wylicytuje najwyższą kwotę otrzyma honorowy tytuł Kasztelana Zamku Królewskiego w Łęczycy wraz z insygniami władzy (złotym sygnetem i srebrnym łańcuchem), a także certyfikat przywilejów i obowiązków kasztelańskich.

- Zapraszam wraz z Jurkiem Owsiakiem do licytacji. Na zwycięzcę czeka godność kasztelańska i Zamek Królewski, a konto WOŚP, mam nadzieję zasili pokaźna kwota pieniędzy - mówi Krzysztof Lipiński, Burmistrz Łęczycy.

Jurek Owsiak wpina Krzysztofowi Lipińskiemu złote serduszko WOŚP

więcej

Kapituła na Zamku

Na Zamku Królewskim w Łęczycy odbyło się spotkanie członków Kapituły Najstarszych Miast i Miejscowości w Polsce. Spotkanie miało na celu przekazanie informacji dotyczących najbliższych planów stowarzyszenia, które powstało w 1996 roku.

Spotkanie odbyło się z inicjatywy Krzysztofa Lipińskiego, Burmistrza Łęczycy, a przybyli na nie przedstawiciele Wschowej, Sandomierza, Miechowa, Włocławka.

Członkowie władz Kapituły podczas obrad

Ustalono wstępnie, że nastąpi przeniesienie siedziby Kapituły z Sieradza do Łęczycy, ale zadecydują o tym władze Stowarzyszenia podczas następnego spotkania, które odbędzie się na przełomie stycznia i lutego w Miechowie lub Sandomierzu.

Uczestniczący w spotkaniu poseł Ryszard Chodynicki, były Prezydent Włocławka, został zobowiązany przez członków zarządu do prezentowania spraw Stowarzyszenia na forum Sejmu.

- W ten sposób będziemy mogli przedstawiać swoje problemy i możliwości działania w parlamencie - stwierdzał Krzysztof Lipiński, Kanclerz Kapituły.

więcej

O kamieniach Boruty

Boruta kościół w Tumie chciał na karczmę obrócić i kamienie na budowę nosił z Witaszewiczek, ale ksiądz. się pośpieszył i kościół poświęcił. To już na nic siła diabelska i nie mógł przewrócić.

Kamienie chmurami niósł i jak kurak po dwunastej, zapiał, to na złość chłopom rzucał kamienie tam, gdzie Walew i Miroszewice i Kamionka i Karłów.

op. Andrzej Góra r. 80
wieś Tum rok 1955

więcej

O kamieniach w Sławęcinie

Boruta nosił kamienie na kościół w Tumie dwa razy, Drugi raz nie zdążył, bo kogut zapiał i kamienie mu upadły w Sławęcinie i góra z tych kamieni się zrobiła. Boruta w złości jak chciał rozwalić kościół, to kamieniami uderzył i te kamienie są w murze z prawej strony.

op. Marianna Filipiak l. 54
Wichrów - Łęczyca rok 1959

więcej

Jak redzi Boruta?

Boruta był wielkim grasowcem, z desków wyrzucał ludzi, odchodził od Łęczycy z dwadzieścia kilometrów l przeszkadzał. Tera też jest. Każdemu redzę, żeby się przeżegnać, zwłaszcza jak kto wypije, bo zły duch to ma wtedy przystąpienie do człowieka. Zły duch to redzi, redzi, a ta myśl przystaje do złego. Ojcu redził, żeby na szynach się układł i mówił, że pociąg obudzi, a ojciec się wtedy przeżegnał i mówi tak do siebie sam: — Odejdź zły duchu, bo pociąg przerżnie na dwa.

op. NN l. 40
wieś Witonia rok 1959

więcej

Topielec

Za Witonią jak do Gledzianowa jest staw. Ten staw nazywa się Topielec, bo w nim żyje w wodzie topielec, W nocy rzuca się; jak ciepło — to hula do góry. Ten "topielec to duch, diabeł, co wciąga, zwłaszcza jak kto pijany. To potwór. W różnych pozach się przedstawia: jak ryba, jak mysz, jak dziecko. I płacze, żeby go ratować, a wciąga i płacze. Chłop poszedł kąpać się, a topielec go utopił. Nawet Żyda z wozem i końmi utopił.

Jest Boruta tumski, jest błotny, jest zamkowy, ale jest i topielec.

op. Ignacy Kamiński l. 70
wieś Oraczew rok 1953

więcej

Pieniądze na Szwedzkiej Górze

Szwed straśnie mordował, smołą oblewał i palił. Jak "wyjeżdżać mieli, to nasz król zdjon koronę, odśpiewali: Kto się w opiekę podda Panu Swemu... i wyruszyli, Pan Bóg przysłał pięć tysięcy aniołów na pomoc. Jak król Kazimierz wyganiał Szwedów, to na Szwedzkiej Górze zakopano jaszczyk pieniędzy. Szwedzi oddali diabłowi: — Mosz diable i trzymej. — I Boruta trzyma i nie można naleźć, to pokusa nie pozwala. Ale chłopaki naleźli, bo na wierzchu zawsze pokusa zostawi jeden złoty taki jak jaki srebrny rubel i sprzedali żydowi w mieście za trzydzieści złotych.

Jak nastał do Tumu ksiądz Z , . . , to mówi; — Zdobędziemy srebrne ruble, ale trzeba odprawić mszę świętą na Szwedzkiej Górze. — Ale zawsze czegoś, co potrzebne do mszy, zapomnieli. Wreszcie każdy człowiek osobno wszystko niósł, ale gdy już wszystko było i ołtarz ustawili, odzywa się głos pod ziemią: — A ampułki macie? — I znuk ni mogło się odprawić.

Dobrze. Drugi raz wybrali się, to znuk pokusa odzywa się; — Nie ma patyny.—Potem brewiarza, pióra do zmiatania ołtarza. I zawsze się wybierali i zawsze coś-zapomnieli, a za trzecią rażą woskową świecę i książkę. Tak Boruta psocił, że nie dopuścił i nic nie mogli zrobić.
Ci, co kopią tera na Szwedzkiej Górze, to czują, ale diabeł nie dopuści i pieniędzy nie da.

op. Andrzej Zając l. 80
wieś Opalunki Witaszewiczki rok 1950

więcej

Diabelskie doły

Na łąkach, jak się idzie z Łęczycy do Dobrogost, jest trzęsawisko na starym korycie rzeki Bzury, gdzie jeszcze dziś można zginąć bez śladu. Nazywa się Diabelskie Doły, Stamtąd właśnie Boruta, jak wpadł, nie mógł się wydostać.

Boruta to był szlachcic, który bardzo lubił polować. Pewnego razu polował dłużej do późnego wieczora i bardzo zmęczony na kępie zasnął, W nocy obudziło go szczekanie psa, który leżał u jego nóg. Boruta spostrzegł, że kępa, na której siedzi, zapada się w bagna coraz głębiej. Przerażony zaczął wzywać diabłów, byle tylko mógł się z trzęsawisk uratować. Diabli przyszli mu z pomocą, ale w zamian zażądali duszy Boruty. I odtąd Boruta grasuje po łęczyckich błotach.

op. Stefan Stawski lat 65
Łęczyca rok 1957

więcej

O chłopie i o świni

Wracał chłop z jarmarku w Łęczycy do domu. Krowę dobrze przedał, pieniądze miał za pazuchą, podpił sobie dobrze, ale nie za wiele, więc szedł i śpiewał:

Stryju, wuju,
Chodźcie do dom,
Bo stryjinke woły bodom,
A cy bodom, cy nie bodom
Stryju, wuju,
Chodźcie do dom.

A tu patrzy: wielga śwynia idzie przed nim i mu do śpiewu chrząka. Obejrzał się chłop — nikogo. Późno już było, po zachodzie słońca i wozy z targu przejechały. Koło śwyni — nikogo. Chłop dali śwynię pędzić przed sobą, niby że na jarmaku kupił. Goni śwynię, a ona mu fort umyka i chrząka i umyka w coraz to większe bagna,aż chłop wpadł do rowu, a ta śwynia nad nim stanęła — i jak zacznie chrząkać — to dopiero chłop uznał, że to nie chrząkanie, tylko śmiech diabelski Boruty. Przesiedział w tym rowie do rana, tak się bojał.

op, Andrzej Zając l. 83
wieś Witaszewiczki rok 1953

więcej

poprzednia 1 2 3   ...   477 478 479   ...   486 487 488 następna wszystkich aktualności: 7318

Przedział czasowy